Pierwszy dzień rajdu za nami, który był bardzo emocjonujący i niezwykle męczący. Dotarliśmy na metę, choć nie obyło się bez przygód. Trzeba przyznać, że trasa była niezwykle wymagająca! Ale też niezwykle malownicza.
Już na dojazdówce spostrzegliśmy, że mamy problemy z temperaturą silnika, ale zaczęła ona niebezpiecznie rosnąć na odcinku specjalnym. Próbowaliśmy różnych trików, żeby ją obniżyć, ale musieliśmy się zatrzymać i dolać wody. Zużyliśmy cały zapas wody! Na szczęście pomogło i mogliśmy kontynuować.
Na drugim odcinku złapaliśmy kapcia, a wymiana koła była prawdziwym wyzwaniem, bo zaklinowały się tylne drzwi. Po trudnej walce udało się ruszyć dalej, choć temperatura silnika wciąż dawała nam w kość.
Przed trzecim odcinkiem ponownie uzupełniliśmy wodę i przejechaliśmy w miarę bez problemów, lecz w drodze do hotelu ponownie walczyliśmy ze zbyt wysoką temperatura silnika.
Samochód jest teraz w Parc Fermę, a mechanicy pracują nad tym jak usprawnić silnik. Może to być uszczelka pod głowicą, lub pęknięta głowica. Czeka nas spore wyzwanie już na samym początku rajdu.
Jesteśmy tu dla doświadczenia i radości z jazdy! Jutro przed nami długi, ponad 400-kilometrowy odcinek.