Hail → Rijad
Co tu się działo…!!!
To był prawdziwy dzień próby – długi, wyczerpujący i pełen zwrotów akcji.
Piasek od startu do mety, wydmy, noc, zimno i… mechanika w ekstremalnych warunkach.
Już na dojazdówce Piotr zaliczył awarię półosi – szybka wymiana przed startem, mały „tuning” i ruszamy, w wydmowy odcinek.
Początek OS-u szedł świetnie, ale Dakar szybko przypomniał, gdzie jesteśmy…
Pionowy podjazd na wydmie – próba nieudana
Kolejny atak pod innym kątem i… problem z tylnym zawieszeniem
Diagnoza na środku pustyni: mocno skrzywiony drążek wahacza
Naprawa na wydmie, w piachu, bez komfortu – ale skutecznie!
Decyzja:
Ciśnienie w oponach obniżone do 0,8 bara
Zapada noc, a przed nami… ponad 150 km po wydmach
I właśnie za to kochamy Dakar najbardziej.
Doganiamy Piotra – od tego momentu jedziemy razem, asekurując się nawzajem.
Nocna jazda po wydmach nie wybacza błędów – tuż przed metą rozjechaliśmy się.
Na mecie okazało się, że:
Piotr ma zerwany pasek napędowy i uszkodzoną obudowę
Naprawa na miejscu, determinacja i… też meldują się na mecie!
Na koniec jeszcze blisko 300 km konwoju do Rijadu
zimno, brak przednich szyb, 120 km/h , biwak po 1 w nocy
Stage 6 ukończony
To był Dakar w najczystszej postaci!
Teraz czeka nas dzień przerwy – regeneracja ludzi i maszyn.